• Wpisów:62
  • Średnio co: 45 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 22:53
  • Licznik odwiedzin:25 341 / 2841 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Bardzo dawno nie zaglądałam do pingera, bo dużo się działo. Ale mam "smakowity kąsek", czyli jak można zachorować, lecząc się u lekarzy. Tak, tak, mam przykład na sobie. Zaczęło się bardzo prozaicznie. Na dworzu było chłodno i mokro. Mam bardzo ciemne i zimne mieszkanie. Postanowiłam więc napalić w piecu. Wzięłam węglarkę i poszlam do piwnicy. Tam nasypałam węgla do pełna, zamknęłam moją piwniczkę i idę schodami na parter, ale dwa schody przed drzwiami da piwnicy potknęłam się trochę i uderzyłam lewym biodrem i ścianę. Trochę zabolało, ale co tam! Szczęśliwa zaniosłam opał do mieszkania i rozpaliłam w piecu. Następnego dnia poszłam do sklepu po zakupy. Wzięłam ze sobą wózek, bo kupując "tylko" chleb i mleko zawsze uzbiera się tego ok 10 - 12 kg, czyli na tydzień. Gdy wnosiłam wózek po schodach, zaczynałam trochę kuleć. Do utra mi przejdzie - pomyślałam i nie zwracałam na to uwagi. I tak przez następnych kilka dni żyłam "normalnie", ale coraz gorzej chodziłam. To chyba stwardnienie rozsiane sobie o mnie przypomniało - tak myślałam, bo rzeczywiście choruję już na nie od 13 roku życia. To był czwartek i musiałam zapłacić rachunki w elektrowni, a leży ona na końcu miasta. Już stojąc w kolejce, czułam coraz większy ból w biodrze. Gdy już zapłaciłam rachunek, to powoli z trudnością doszłam do tramwaju. Ostatnie 100 metrów do domu pomogła mi dojść sąsiadka. Następnego dnia poszłam do lekarza rodzinnego. Ledwie się wtelepałam do gabinetu i opadłam na krzesło, doktor przypisała mi tylko zastrzyki przeciwbólowe, sugerując się, że to SM. A że to był piątek i spotkanie klubu SM-owców, też tam poszłam. I dobrze! UE zrobiło nam prezent, dając tygodniowy pobyt w pensjonacie w Chłopach z zabiegami fizjoterapeutycznymi Do dyspozycji mieliśmy szwedzki stół. Po tygodniu wróciliśmy do domu zadowoleni. Ale ja następnego dnia rano miałam taki ból, że drogę od domu do przychodni, ok 300 m. przeszłam przez ponad godzinę. Tam moja lekarz rodzinna dała mi skierowanie na neurologię. Wzięłam więc taxi i "z marszu" pojechałam do szpitala. Tam zajęła się mną zastępca ordynatora Szecherew. Wiedziała ona, że mam SM, więc bez jakichkolwiek badań podała mi kroplówki. Dopiero na trzeci dzień, gdy sama zobaczyła, że mam coraz to większe kłopoty z poruszaniem się, zrobiła mi rentgen biodra. I co się okazało? Ze mam pęknięte biodro z przemieszczeniem kości!!! I z tąd był ten niesamowity ból. Tak leczą lekarze i to specjaliści. Zanim znajdą przyczynę bólu, to można umrzeć. Tykko pytanie z czego? ze śmiechu czy bólu??????????????
 

 
Dawno nie pisałam, bo przez ten czas przez moje życie przeszła straszna burza z piorunami!
Życie spłatało mi figla i przewróciło się do góry nogami tak, że teraz muszę zacząć wszystko od nowa
Na smutki i rozterki dostałam prezent, czyli pieska, który z radości demoluje mi mieszkanie
Mobilizuje mnie do spacerów bez względu na pogodę.
Rano, kiedy chce wyjść, to do łóżka przynosi mi kozaki . Wobec takiego ultimatum zwlekam się z posłania i ubieram popędzana jego piskami
Tak teraz zaczyna się mój dzień
 

 
Spiorunowała go wzrokiem a potem uśmiechnęła się.
- Nie jesteś moją mamusią więc chyba nie ma
sprawy. No to jak?
Leniwym gestem włożyła papierosa do ust w oczekiwaniu.
Krzysztof podał jej ognia z drwiącym uśmieszkiem. Ale ostra, pomyślał i jaka pyskata. Wie, czego chce od świata. Wygląda mi na na małą rozkapryszoną damulkę lubiącą dobrą zabawę w pełnym tego słowa znaczeniu. Zaciekawiła mnie. Mam ochotę trochę poflirtować jak old men. Ostatecznie dlaczego nie? Zobaczę jak na to zareaguje.
 

 
Kocim ruchem wsunęła się na siedzenie obok Krzysztofa, delikatnie musnęła go ręką w kolano.
On obrócił się w jej kierunku i uśmiechając się z kieszeni wyjął złotą zapalniczkę, zaczął się nią bawić.
- Czy mama pozwala ci palić? - spytał.
 

 
Z uśmiechem postawił ją prze Krzysztofem.
- Podać coś jeszcze?
- Na razie dziękuję.
Zamyślony zaczął sączyć drinka. Zastanawiał się nad postępkiem Zosi. Co ją skłoniło do tego? Zadawał sobie pytanie,dlaczego nie przyszła? Znowu zerknął na czasomierz. Wskazówki zegarka nieubłaganie posuwały się do przodu. Ciągle spoglądał na drzwi. Był coraz bardziej nerwowy.
Zapalił już kolejnego papierosa.
- Poczęstujesz mnie ogniem? - nagle usłyszał.
Obrócił się w kierunku głosu. Przed nim stała z papierosem w dłoni młoda dziewczyna. Miała czarne, sięgające ramion kręcone włosy, czarną obcisłą bluzeczkę, bardzo krótką spódniczkę i koszmarnie wysokie szpilki.
Na twarzy mocny makijaż, czerwono pomalowane usta i paznokcie. Uśmiechała się zachęcająco.
- Długo mam jeszcze czekać - zapytała.
 

 
Zza otwartych drzwi buchnął na niego kłąb dymu papierosowego tak, że przymknął powieki. Gdy po chwili oczy już przyzwyczaiły się do przytłumionego światła to zaczął rozglądać się i szukać Zosi. Nigdzie jej nie było. "co ona sobie myśli? tak mnie ignorować? nie wysłała nawet sms-a? no tak, nie wie z kim zaczęła" Myśląc tak, uśmiechnął się pod nosem i swoje kroki skierował do barku. Usiadł na wysokim stołku, w kieszeni wyjął paczkę Malboro, wysunął z niej papierosa i włożył do ust.
Jak spod ziemi wyrósł barman z zapaloną zapalniczką i podał mu ognia.
- Dzięki Marek
- Co podać? to co zwykle?
- Tak, ale podwójną
Barman odwrócił się plecami a zaczął nalewać
whisky.
 

 
- Mamo, dlaczego ta pani tak leży?
- Jest bardzo chora i zaraz przyjedzie pogotowie.
Szarik, chodź tu, do nogi!


Jest październikowe popołudnie. Niebo jest zasnute ołowianymi chmurami. Na dworzu mży drobny deszczyk. Z drzew spadają kolorowe liście prosto pod nogi, układając się w fantazyjny dywan.
Srebrny audi zatrzymał się na parkingu położonym przy małej uliczce w Gdańsku.Wysiadł z niego młody mężczyzna.Był wysoki jak koszykarz, szczupły, ubrany w błękitne dżinsy, niebieską koszulę z rozpiętym guzikiem, sportowe buty pumy.
Na ramiona miał narzuconą czarną skórzaną kurtkę.
Otworzył parasol i szybkim krokiem udał się do pubu przy Długiej. Przed wejściem spojrzał jeszcze na zegarek, mruknął coś nieparlamentarnego pod nosem i otworzył drzwi.
  • awatar natka1956: @gość: @gość: nie mogę wejść na twojego bloga, a jestem ciekawa i co z tym zrobić?
  • awatar MaryGray: Szarlik?? bardzo fajne imię :)
  • awatar Gość: http://reejczeel.manifo.com/ Dopiero zaczynam ale zaprawszam ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

To nie moja wina

W parku mała Anielka pobiegła za swoim psem, który skrył się za krzakami i niesamowicie ujadał. Gdy zobaczyła przyczynę, sama wrzasnęła.
Słysząc ten krzyk, zaniepokojona mama poderwała się z ławki pobiegła w tym kierunku. Jej oczom ukazał się niesamowity widok.
Na ziemi leżała młoda kobieta. Na ustach miała zaschniętą krew,zamknięte oczy, potarganą i zabrudzoną niebieską sukienkę.
Zosia nerwowo przytuliła do siebie córeczkę i odwołała psa.
Z torebki wyjęła telefon i wezwała pogotowie.
 

 
Nareszcie ciepło a nawet gorąco. Postanowiłam rozstać się z"zimową bielą". Wyciągnęłam z szafy palacz i pojechałam nad jezioro.
Na miejscu zdziwiłam się. Tylko ja byłam "biała".
Jak oni to robią?
 

 
Dziś wybierałam się po zakupy. Chodnik był ładnie odśnieżony, na dworzu temperatura - 9oC. Prószył delikatny śnieżek. Ja zadowolona, że tak ładnie, dziarsko idę przed siebie nie patrząc pod nogi.
Ale jakiś psotny chohlik postanowił zrobić mi figla. Nagle weszłam na ubity i wyślizgany śnieg. Poślizgnęłam się i "pokazowo" wylądowałam na pupie. Spotkanie z zamazniątą ziemią było bolesne i nie należało do przyjemności.
Czyli 1 dla zimy w tym roku
  • awatar MaryGray: he he dokładnie rewanż :
  • awatar Gość: no to teraz rewanz-jak masz zamiar sie odegrac?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Co zrobić z nudą, gdy się nie ma nic do zrobienia?
Czekam na podpowiedzi
  • awatar rittus: Proponuje cwiczyc pompki. Mi po dwoch juz sie robi cieplo i cudownym trafem przypominam sobie co mam jeszcze do zrobienia :)
  • awatar natka1956: @Człowiek Skurwiel: @Człowiek Skurwiel: dzięki za dodanie otuchy,spróbuję coś wymyślić :)
  • awatar MaryGray: Poszukać czegoś do zrobienia:) albo zając się typowo damskimi sprawami, maseczka pazurki itp :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Najtrudniej jest dotrzymać słowa danego sobie. Nikt nas nie kontroluje, więc można je złamać.
Przykład? ja sama i dzisiejsze moje zakupy.
 

 
Nie ma jak zachłanność
Dziś poszłam do apteki, która mieści się w pasażu. Obok był sklep Netto. Weszłam do niego "tylko" po mleko i cukier. Jak zwykle wzięłam wzięłam wózek.
Przechodząc alejkami kupiłam "obowiązkowo" czosnek, banany,pomidory, mandarynki, mleko,masło, paletę jajek, mleko i cukier no i ręczniki kuchenne.
Obok było stoisko mięsne, więc jeszcze i tam kupiłam ok.1,5 kg mięsa i wędlin.
Gdy już wyszłam i spakowałam zakupy do dwóch wielkich toreb. Przeliczyłam się z moimi możliwościami. Ledwie udźwignęłam to.
Ale jakoś doszłam do domu.
Obiecałam sobie, że już więcej nie będę robić tak wielkich i ciężkich zakupów.
Ale czy dotrzymam słowa?
  • awatar rittus: Prosta rada - nie bierz wozka tylko koszyk. Ja tak zaczelam robic po tym jak sie kilkakrotnie przedzwignelam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
To się nazywa pech. Nie wiem dlaczego,ale zawsze! nawet będąc spokojna powoduję u ludzi agresję i chęć "pouczania mnie". A było tak:

Byłam z panem Zapominalskim na zakupach na bazarze. Ja poszłam do stoiska z warzywami a pan Zapominalski poszedł do innego sklepu.
Na bazarze tym mamy trzy ławeczki, gzie się spotykamy, gdy każdy z nas zrobi zakupy.
Objuczona torbami z zakupami usiadłam na jednej w oczekiwaniu na Zapominalskiego.
Obok mnie stanęła starsza para. Z rozmowy zorientowałam się, że znaleźli oni portfel z dokumentami i pieniędzmi. Pani ta skarżyła się, że nie zabrała okularów do czytania, bo nie mogła odczytać nazwiska właściciela zguby.
Włączyłam się i odczytałam nazwisko.
Okazało się, że to mój Zapominalski zgubił go.
Gdy powiedziałam, że znam jego właściciela, to pani ta "wsiadła" na mnie, mówiąc, że jestem oszustką, że wezwie policję itp.
Gdy jakimś cudem wyjaśniłam jej, że wiem, gdzie można go znaleźć, to poszliśmy razem.
Gdy już zwróciła mu zgubę, to znowu nakrzyczała na mnie, dlaczego pozwalam Panu Zapominalskiemu zabierać ze sobą ważne dokumenty i pieniądze.
no i co mam robić???
 

 

Jakoś przeżyłam tego sylwestra.
Myślę, że ten rozpoczęty rok będzie lepszy
o wybrnę ze wszystkich kłopotów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Dzisiaj jest Sylwester. Ja jak zwykle jestem sama. No nie zupełnie, do towarzystwa mam radio, komputer, książkę, kawę, ciasto i szampan. A jako tło to chrapanie mojego "pana".
Już nawet nie liczę, ile sylwestrów spędziłam sama, chociaż we dwoje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Wszystkim przeglądającym moją stronę
życzę szampańskiego sylwestra

I

Szczęśliwego Nowego Roku
żeby był lepszy i radośniejszy
 

 


Już po świętach. A jaki będzie sylwester i Nowy Rok?
 

 

Życzę wesołych, radosnych i uśmiechniętych
Świt Bożego Narodzenia wszystkim odwiedzającym
 

 
Dziś zrobiłam zakupy na święta. Było to bardzo ciężkie. Nie miałam wózka na zakupy, bo mi się popsuł. Więć niosłam to na raty po parę metrów. Gdy zobaczyło to dwóch chłopaków, to zaproponowali mi, że te zakupy pomogą mi przynieść. Zgodziłam się i tak moje ciężkie zakupy znalazły się w domu.
Jednak są pomocni ludzie.
 

 

Dzisiaj sprawdzałam rachunki, min. za mieszkanie. Byłam w ZBiLK-u.I co się okazało? Że mam nadpłatę! Bardzo się tym ucieszyłam. Będzie jak znalazł na podwyżki, które przyjdą po Nowym Roku.
 

 
co lubię
patrzeć na płonący ogień
patrzeć na płynącą wodę
patrzeć na pracę innych :-)
 

 

Nie wiem, co będzie dalej. Tata nie chce jeść ani pić. Większą część doby po prostu śpi.
  • awatar natka1956: nie narzekam tylko informuję, bo nie mam z kim pogadać a słuchać muszę ;)
  • awatar MaryGray: Nic się na to nie poradzi...może zamiast narzekać kiedy śpi zajmij się czymś pożytecznym...np. Planowaniem przyszłości...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Obserwując go jak żyje w swoich wspomnieniach odnoszę wrażenie, że już się poddał i nie będzie walczył o życie. Jest mi po prostu bardzo przykro. Odnoszą wrażenie, że po prostu przygotowuje się na definitywne pożegnanie. Daj Boże, żebym się myliła!!!
 

 
Dzisiaj załatwiłam bardzo ważną sprawę.
Kłopoty mam z tatą. Jest tak słaby, że nie rusza się z łóżka. Cokolwiek zje to zwróci. Dzisiaj kupiłam blender, żeby robić mu przecierane zupy. Cały czas boli go żołądek o ma czkawkę, którą leczy (na 15 minut) czystym spirytusem. Oprócz tego korzysta już z pieluch. O lekarzu, lekarstwach nie chce słyszeć. Wykręca się swoim wiekiem. Jak widzę jego degrengoladę, po prostu jestem bezsilna.
  • awatar natka1956: @dyśkaaa: Dziękuję za radę i postaram się to zrobić, ale znając jego choroby i ignorancję z jaką odnosi się do medycyny to chyba już nie ma szans. Za długo lekceważył swoje samozatrucie tak że nie wiem, co robić
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jak ja kocham załatwianie spraw w urzędach!
Dziś byłam w ZUS-ie po małe zaświadczenie. Dobrze, że są numerki i krzesła do siedzenia.
Gdy odebrałam numerek, to aż mnie zszokowało. Przede mną było "tylko" 165 osób. No, pomyślałam sobie, do kolacji zdążę wziąć ten świstek.
No i następny szok, ale już pozytywny .
W urzędzie tym zabrali się solidnie do pracy.
Po dwóch godzinach wyszłam sprawnie obsłużona.
 

 

Ludzie chyba oszaleli. Byłam dziś na poczcie i wyczekałam się jak nigdy. Akurat dzisiaj każdy z petentów musiał płacić po co najmniej plik rachunków. Zajęło mi to 1h czekania. Byłam znudzona czekaniem.
  • awatar MaryGray: @natka1956: ZAWSZE, ale to zawsze bierz...idąc do lekarza, przychodni, poczty,urzędu....bo może będziesz tą szczęściara która zostanie przyjęta w piec minut....a może nie...i w tedy czas szybciej leci:)
  • awatar natka1956: gdybym wiedziała to wzięła bym coś do czytania ale nie poradziłaś mi :((
  • awatar MaryGray: Dam ci dobra radę...bierz zawsze ze sobą jakąś poczytajkę ;) to mimo iż będziesz czekać...to będzie znacznie przyjemniej i szybciej...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Dziś byłam zarejestrować się do lekarza.
Wizyty mam umówione na połowę stycznia i koniec
lutego przyszłego roku. W tej sytuacji trzeba
mieć końskie zdrowie (przepraszam te delikatne
zwierzęta), żeby się leczyć.
 

 

Dziś było ciepło jak wiosną. Pory roku się pomyliły?
Niektórzy chodzili tylko w marynarce, a co odważniejsi w krótkich rękawkach i spodenkach.
  • awatar natka1956: @MaryGray: @MaryGray: zależy dla kogo :) Ludziom ? Pracę będą mieć lekarze Ha ha. Przyroda? to głód. Alternatywa?
  • awatar MaryGray: To chyba dobrze nie???
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Dzisiaj pół dnia spędziłam na zakupach.
Ach te święta. Idą dużymi krokami, a nie chcę
ganiać tuż przed...
  • awatar natka1956: @MaryGray: ja jeszcze nie myślę o "wczasach" :). O zakupach myślę ZAWCZASU :D.
  • awatar natka1956: @rittus: @rittus: mięso, ryby, to do zamrażarki, maszynę do szycia za 50 zł - szyje, kożuch na zapowiadany mróz. Ty masz dobrze, też chciałabym mieć n gwiazdkę tak "zimno" 25 stopni :D
  • awatar rittus: Ja jeszcze poczekam z zakupami... Co kupilas?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Dlaczego wszyscy lubią mnie kontrolować i pouczać?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Dziś przeżyłam koszmar. Byłam z moją drugą połową na bazarze. Tam moja druga połowa zemdlała i zaczęła uciekać w niebyt. Oczy zaczęły zachodzić mgłą i cofały się. Dzięki znajomym udało mi się przywrócić ją do żywych ludzi. Jestem im wdzięczna za bezinteresowną pomoc.
 

 
Szczecin od wieków zarania
rodowód swój ma aż od Piasta
tu Chrobry zhołdował wikingów
stąd do Szwecji szła "Dumna" niewiasta

tu odpór dziejowym zawiejom
dawali skromni rybacy
krwią, potem, łzami i trudem
żyli i pracowali Polacy

Dlatego im w hołdzie wzniesiono
pomnik "Trzy orły" wspaniałe
by pilnowały i strzegły
naszych granic wytrwale
  • awatar MaryGray: :)
  • awatar natka1956: @natka1956: @natka1956: @natka1956: @natka1956: pardon Szczecin
  • awatar natka1956: @MaryGray: @MaryGray: co wymyśliłam? Czasami zdarza mi się "rymnąć?:D Poza ty kocham Szcxacin
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Dziś była piękna pogoda. Poszłam do parku i nazbierałam ślicznych, kolorowych liści. W domu zrobiłam z nich zabawny bukiecik i postawiłam na
stole. Ładnie się prezentował. :-))
 

 

Bardzo dawno nie pisałam, no ale tak wyszło.
po prostu kłopoty, kłopoty, kłopoty...
Czasami zastanawiam się, czy to przypadkiem nie moja specjalność?
Mam już ich super dosyć! Sęk w tym, że ni wiem
jak sobie z nimi poradzić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Nie ma to jak "złote rączki".
Kupiłam za symboliczną złotówkę maszynę do szycia. Ale okazało się, że ma maluteńki feler. Zastanawiałam się, czy nie dać jej do naprawy. Ale nie. Sama ją naprawię, pomyślałam. Jak ją rozkręciłam, okazało się, że to był drobiazg. Przy mechanizmie wystarczyło tylko dokręcić śrubkę. Złożyłam ją z powrotem. Teraz szyje idealnie!
 

 

Dzisiaj jest ładny, słoneczny, ciepły dzień.
Wychodząc na przechadzkę poszłam tylko w żakiecie. Oby więcej takich dni.